czwartek, 29 kwietnia 2010

Noc...

Za dnia działo się wiele... biblioteka, masa książek, robienia referencji i szlifowania esejów, a także filozofowania nad Kantem i nad krytyką gustu... potem było jeszcze spotkanie w sprawie mieszkania i zawód, bo nagle zostałam na lodzie i obecnie nie mam z kim, ani gdzie mieszkać w przyszłym roku. Ale to nieważne. Wymyśli się plan B.

I w końcu przyszła Noc. Wróciłam z pracy. Otworzyłam okno na oścież... Jest lato! Powietrze pachnie latem. Za dnia trochę kropiło, a teraz jest tak spokojnie. I ten zapach... coś kwitnie. Pięknie pachnie.

Uwielbiam takie noce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz